szycie zero wasteSzycie less waste wcale nie musi oznaczać mniejszej radości tworzenia. Te sposoby na bardziej ekologiczne szycie weszły mi w krew tak bardzo, że nie wymagają ode mnie dodatkowego wysiłku. Dzięki nim tylko zyskuję – głównie więcej spokoju :)

Mam wrażenie, że za każdym razem, gdy mówi się o minimalizmie czy ekologii pojawia się głos, że można robić coś jeszcze prościej lub jeszcze bardziej ekologicznie. Uprzedzając ten głos: wiem, że można. Można na przykład szyć tylko z materiałów z drugiej ręki, można szyć mniej. Dzisiaj wymieniam jednak tylko te sposoby, które w żaden sposób nie ograniczają.

Wychodzę z założenia, że dużo więcej zyskamy, jeśli połowa szyjących zmieni drobne nawyki w codziennym szyciu na bardziej ekologiczne, niż jeśli parę procent z nas zamieni się w szyciowych ascetów :) Myślmy więc o własnych nawykach, dowiadujmy się, jak są produkowane materiały i wymyślajmy optymalizacje. Dzielmy się tą wiedzą z innymi w budujący sposób, ale nie wytykajmy mniej ekologicznych zachowań innym. Każdy z nas jest w innym miejscu jeśli chodzi o myślenie o ekologii. I to jest okej.

Zanim przejdę do moich sposobów, muszę ogłosić coś super! Gdy to piszę, z ekscytacji podskakuję na krześle – chcę zrobić coś nowego, czego do tej pory nigdzie nie widziałam :) 11 września rozpocznie się promocja na moje szyciowe produkty, ale to nie będzie zwykła promocja w stylu “-X% zniżki”, tylko…

Promocja 11-19 września: jeden kurs = jednen wykrój = jedno posadzone drzewo

W założeniach moja działalność pod szyldem Twoje Wykroje jest mocno zero waste’owa. Nagrywam kursy szycia online, które są seriami filmów. Żeby zrealizować taki kurs, zużywam dość mało surowców – zazwyczaj tylko raz kroję i szyję przed kamerą, dokładnie wszystko nagrywam, a potem każdy, kto wykupi dostęp do kursu, może odtwarzać materiał nieskończenie wiele razy. To na pewno bardziej zrównoważony sposób przekazywania wiedzy niż na przykład kurs stacjonarny, gdzie wszystko trzeba powtarzać dla każdej nowej grupy.

Oprócz tego tworzę wykroje krawieckie na bardzo uniwersalne modele ubrań. Można z nich szyć 83271 wersji, bo proste modele to świetny punkt wyjściowy do przeróbek! Wykroje są starannie opracowane, mają instrukcję szycia na kilkanaście stron. Można kupić wersję elektroniczną lub papierową. Papierowa jest drukowana na papierze dobrej jakości, który – jeśli będzie się o niego dbać – posłuży przez kilkadziesiąt lat :)

Ta wersja papierowa to w mojej głowie zawsze był mały zgrzyt. Z jednej strony wiadomo, że żeby powstał produkt fizyczny, musi nastąpić produkcja – czyli krojenie papieru, drukowanie, powlekanie, wysyłka. Z drugiej strony – to już nie jest tak bezodpadowe jak kursy szycia online.

Dlatego wymyśliłam, że w tym czasie – 11-19 września – część przychodów z każdego kupionego kursu i wykroju pójdzie na posadzenie drzewa. Każda osoba, która kupi w tym czasie mój kurs szycia online, na przykład Solidne Podstawy Szycia na Maszynie, będzie mogła czuć się opiekunką jednego drzewka, które fundacja Aeris Futuro posadzi tej jesieni w okolicy Skawiny pod Krakowem. Z kolei za każdy wykrój będziemy zdalnie sadzić drzewa w Indonezji – rękoma wolontariuszy z fundacji Trees4Trees :)

To nie jest typowa promocja zniżkowa, ale wiem, że wśród szyjących jest coraz więcej świadomych konsumentów, którym te drzewka na pewno rozjaśnią dzień – bo to mała rekompensata zanieczyszczeń, które generujemy :) Ja będę się cieszyć jak wariat, jeśli taka forma promocji faktycznie się sprawdzi. Nie współpracowałam wcześniej na stałe z żadną fundacją, więc sama jestem ciekawa, co z tego wyjdzie! Fundacja z Polski obiecała podesłać relację z procesu sadzenia, z kolei ta z Indonezji ma wysłać dokładne koordynaty miejsc, w których zostaną posadzone drzewka. Będziemy się więc mogli przekonać, czy te działania faktycznie przynoszą efekty.

Tutaj znajdziecie odpowiedzi na pytania związane z akcją.

Co ważne – po 19 września przechodzę na urlop macierzyński. To znaczy, że do końca listopada, a może nawet dłużej, nie będzie się dało kupić u mnie niczego. To mój pierwszy macierzyński, więc nie stawiam sobie wygórowanych oczekiwań, że po trzech tygodniach od porodu będę w pełni sprawna i chętna do pracy :) Dlatego jeśli chcecie kupić wykroje czy vouchery na kurs w prezencie świątecznym – to będzie prawdopodobnie ostatni moment.


Dobrze, to co z tymi sposobami na szycie bardziej eko?

1. Szyję próbne modele ubrań

To wbrew pozorom potrafi być wielka oszczędność surowców. Dużo lepiej jest uszyć kawałek ubrania z prześcieradła na próbę i wprowadzić poprawki, niż zniszczyć docelowy materiał. Genialnym pomysłem, które podrzuciły dziewczyny korzystające z moich wykrojów, jest szycie wersji próbnych nadających się do noszenia! Przy Sukience Swobodnej można uszyć koszulkę – czyli sam tułów i krótki rękaw – żeby zobaczyć, czy jakiś drobiazg nie wymaga dopasowania. Przykłady zobaczycie tutaj i tutaj.

Zdjęcia zrobione przez @punktyodniesienia (lewe) i @namaliny (prawe). Uwierzycie, że ten żółty materiał to zwykła bawełniana surówka farbowana ręcznie?

Dla osób, które nie wiedzą, jak zabrać się za próbne modele, podrzucam tekst: próbny model ubrania – kiedy warto szyć?


 

2. Szyję z tkanin naturalnych, naturalnego pochodzenia lub z tkanin z drugiej ręki

To, że szerokim łukiem omijam poliester czy akryl, to kwestia komfortu ciała. Poliester klei się do ciała i sprawia, że skóra się poci. Akryl nie trzyma ciepła. Ekologia jest tu dopiero drugorzędnym argumentem.

Naturalne tkaniny to jednak nie zawsze jest ekologiczne rozwiązanie. Jedne włókna w produkcji potrzebują więcej wody niż inne. Warto dopytywać sklepy o produkcję czy pochodzenie materiału i pokazywać, że to ma dla nas znaczenie. W tej chwili jedną z najbardziej ekologicznych opcji wydaje się być tencel, czyli włókno cellulozowe, przy którego produkcji zużywa się wyjątkowo mało wody.

Warto też korzystać z tkanin z drugiej ręki – czasem w second handach da się znaleźć cuda! Nie widziałam tańszego jedwabiu niż ten wycięty z wielkich męskich koszuli z SH :)


 

3. Wykorzystuję sprawdzone wykroje

Wiem, co powiecie – to nie jest rada dla wszystkich. Wiem, że dla części z Was szycie musi być stałą przygodą i eksperymentowaniem. Rozumiem to i nie chciałabym Was stopować tym punktem :) Ja jednak czuję się świetnie z wykorzystywaniem tylko sprawdzonych wykrojów.

Szycie znanych nam modeli ma masę plusów. Znamy już dopasowanie i wiemy, że będziemy daną rzecz nosić z przyjemnością, bo dobrze czujemy się w danym kroju. Nie ma też czynnika nudy – zawsze możemy wprowadzać drobne zmiany w projekcie i szyć z różnych materiałów.

Moim celem w ramach Twoje Wkroje jest tworzenie prostych, uniwersalnych modeli ubrań, które dają wiele możliwości przeróbek. Dzięki temu z jednego wykroju można spokojnie uszyć kilka ubrań, które mogą, ale wcale nie muszą być do siebie podobne. Drobne zmiany takie jak usunięcie rękawa, obniżenie/podwyższenie talii, dobranie innego materiału robią ogromną różnicę!


 

4. Przerabiam zniszczone rzeczy na nowe i wykorzystuję skrawki po większych projektach

Jako szyjące mamy supermoc – możemy przerabiać nieudane lub zniszczone rzeczy na zupełnie nowe! Z bluzy damskiej można skroić bluzę dziecięca, ze starej koszuli bawełnianej/lnianej – woreczki na żywność, z najmniejszych skrawków można zrobić wypełnienie do poduszek albo psiego posłania. Jestem pewna, że każda z Was potrafiłaby z pamięci dorzucić 10 pomysłów.

Ostatnio uszyłam woreczki z resztek tkanin po szyciu Topu Codziennego i ze skrawków po szyciu Spódnicy Luzackiej w paski. Fakt, którego w ogóle nie musiałaś znać: mogę teraz dobierać woreczki do swojego outfitu ;)

Proste pomysły na małe projekty i wykorzystanie resztek tkanin: woreczki na żywność zero waste, większa ekotorba na zakupy, cienka apaszka, opaska na oczy do spania, poszewka na poduszkę, serwetka, klasyczna mucha męska

Polecam też tekst Czytelnicy radzą, co robić z resztkami po twórczych projektach. Hobby kontra zero waste.


 

5. Oddaję materiały i akcesoria, które już mi nie posłużą

Dzięki temu, że prowadzę bloga, bardzo łatwo jest mi znaleźć kogoś, kto będzie chciał przygarnąć resztki tkanin. Nie trzeba jednak mieć własnego miejsca w sieci, żeby posłać rzeczy dalej :) Niesamowicie przydatnym narzędziem są grupy na Facebooku, na przykład “Uwaga śmieciarka jedzie [+ nazwa miasta]” czy “[Nazwa miasta] szyje”. Moja szyjąca koleżanka, Róża, mówiła mi ostatnio, że ktoś ze śmieciarkowej grupy przygarnął od niej linijki mimo tego, że podziałka była już zupełnie starta! Nigdy nie wiadomo, co ktoś może uznać za przydatne!


 

6. Szyję tak, żeby rzeczy służyły mi możliwie długo

Tutaj pomaga dobranie odpowiedniego materiału i technik szycia. Materiały z second handów mają tę przewagę, że były już prane i wiemy, jak wyglądają po używaniu. Jest mała szansa, ze takim materiał po jednym domowym praniu nagle się zmechaci albo zmieni kolor. Dobieranie jakościowcyh materiałów z pierwszej ręki wymaga już większego obycia. Pamiętajcie tylko o jednym – jeśli po dekatyzacji materiał zmienił znacząco wygląd, jest to solidna podstawa do reklamacji.

Warto też obserwować, dlaczego ubrania, które mamy już długo, są wciąż w dobrej kondycji. Jedną z rzeczy, które analizowałam, była 30-letnia sukienka mojej mamy. Od środka jest wykończona szwem francuskim, dzięki któremu materiał nie wystrzępił się i wnętrze wygląda schludnie. Sam krój jest dość luźny, dzięki czemu materiał ani szwy nie są zbyt często naprężone. Właśnie tą sukienką inspirowałam się tworząc mój wykrój na Sukienkę Swobodną :)


 

7. Szyję zamiast kupować

Umówmy się – dużo łatwiej jest wyciągnąć kartę płatniczą w sklepie niż uszyć ubranie od zera. Dlatego szycie w swojej naturze jest już bardziej eko – siłą rzeczy mniej tu działania na impulsach. Od pomysłu do wykonania mamy do podjęcia tyle decyzji (wykrój, rozmiar, dopasowanie, materiał, znalezienie czasu…), że jeśli coś nam się na 100% nie podoba, po prostu odpuścimy. Jeśli już jestem w sklepie, często myślę “nie kupię, najwyżej uszyję sama”, a potem już życie weryfikuje, czy ta rzecz była faktycznie taka fajna albo taka potrzebna.

Od kiedy odmawiam sobie kupowania “bo może uszyję”, żałuję niekupienia tylko jednej rzeczy – kombinezonu z dzianiny, który idealnie leżał. Minęło już z pięć lat, a ja wciąż go wspominam. No nic, może kiedyś go po prostu uszyję ;)

 


 

O ekologii mówi się ostatnio coraz więcej – i bardzo dobrze! Czujecie, że ruch zero waste wywiera na Was wpływ? Jakie drobne optymalizacje czy nawyki wprowadzacie, by generować nieco mniej odpadów przy szyciu?