Pamiętacie szyciową sztuczkę roku 2015? Dziś analogicznie – będzie o banalnie prostym triku, który bardzo upraszcza szycie. Dzięki niemu miejsce, w którym zaczniesz i zakończysz szew, już nigdy nie będzie pozostawione przypadkowi.

Gdy zszywamy proste części, na przykład boki bluzki – po prostu szyjemy z góry na dół lub odwrotnie,  jeśli materiał tego wymaga. Sprawa komplikuje się, gdy przeszywamy obwody, na przykład: dekolty, podwinięcia dołu, rękawy, stójki. To wszystko są szwy, które zaczynamy i kończymy niemal w tym samym miejscu – kończąc szew lekko wchodzimy w jego początek. To zakończenie jest minimalnie widoczne. I pytanie brzmi – gdzie najlepiej umiejscowić ten początek i koniec?

Sprawa jest bardzo prosta – wystarczy myśleć o tym, które miejsce jest najmniej widoczne.

I tak przy podszywaniu dołów albo dekoltów zaczniemy i skończymy szew gdzieś na tyle ubrania. Przy dekoltach można myśleć o tym, że włosy najprawdopodobniej zasłonią łączenie. Jeśli chodzi o spódnice, punkt łączenia najprościej jest zrobić gdzieś na tyle:

Tu na przykładzie Spódnicy Luzackiej, a dokładnie sztuki, którą szyłam w ramach kursu szycia spódnic, widać zakończenie szwu podwinięcia dołu. Przy wszywaniu gumki korzystamy z tego samego schematu myślowego – robimy łączenie na tyle.

W przypadku stójki – zaczniemy szycie gdzieś na górze na środku, bo wywinięty kołnierzyk po prostu zasłoni łączenie. Na pewno nie można zaczynać na brzegu, przy guziku lub dziurce – tutaj wiązanie lub końcówki nici mogłyby być widoczne!

Przykład lnianej koszuli, którą szyłam w ubiegłym roku.

Pomyślny teraz o… kończynach! Nasze drogie ręce i nogi mogą zasłonić początek i koniec szwu. Przy nogawkach najlepiej jest zacząć wykończenie dołu od wewnętrznego szwu. Z kolei wszywając lub rozstębnowując rękaw, najlepiej zacząć i zakończyć szew pod pachą:

Tutaj znów szew połączony pod pachą, minimalnie z tyłu – na przykładzie Topu Codziennego z falbaną:

Przy wszelkich innych elementach schemat myślowy jest ten sam: gdzie ukryć to łączenie szwu, żeby było jak najmniej widoczne?

Pozostawiacie miejsce łączenia szwu przypadkowi, czy może też myślicie o tym, gdzie najlepiej zacząć i skończyć szew? Ja o tym triku dowiedziałam się przy okazji nauki w szkole konstrukcji i jestem mu wierna od paru lat!

To jest taki perfekcjonistyczny drobiazg, ale drobiazg, który robi różnicę. Dlatego oficjalnie mianuję go szyciową sztuczką roku 2018 :)