efektywna praca w domuKończę ten wpis siedząc przy komputerze o 22. Zanim stwierdzicie, że to totalnie sprzeczne z tytułem – doczytajcie do końca.

Mam własny malutki biznes. Czasem to błogosławieństwo, a czasem zmora. Błogosławieństwo, bo zasady pracy tworzę sobie sama. A zmora – bo te zasady faktycznie trzeba sobie stworzyć.

Jak chyba każdy przechodziłam przez okres, w którym chciałam pracować efektywniej, żeby podczas dnia zrobić więcej. Teraz już jest inaczej – jedno spektakularne wypalenie podziałało jak wiadro zimnej wody. Nie chcę przemęczać się, by potem musieć miesiącami odzyskiwać siły. I chociaż uwielbiam swoją pracę, chcę móc odciąć się od niej jak najszybciej i mieć więcej czasu na całą resztę fajności, które oferuje życie.

Dlatego podświadomie zaczęłam tworzyć te zasady. To one pomagają mi dojść do stanu, w którym będę mogła zamykać komputer o konkretnej porze i nie przejmować się tym, co stanie się podczas mojej nieobecności w sieci. To nie zawsze wychodzi (patrz – ja, godzina 22 i nagły przypływ weny). Ale czasem się udaje. I to wielki sukces!

 

 

Zasady, dzięki którym działam wydajniej

 

Włączam tryb samolotowy wieczorem i wyłączam go jak najpóźniej.

Wieczorem włączam tryb samolotowy, żeby nie widzieć już żadnych powiadomień. Rano wyłączam go, gdy załatwię najważniejsze zadanie dnia. Dopiero potem można się do mnie dodzwonić, dopiero potem sprawdzam Instagram.

Ta zasada pomaga mi spokojnie zasnąć i nie przejmować się drobnymi kwestiami, które czekają na mnie gdzieś w gąszczach internetu.

 

Zazwyczaj nie jem śniadań

Kiedyś byłam przekonana, że z rana mam najwięcej energii. Po drobnych eksperymentach i wsłuchaniu się we własne ciało okazało się, że najwięcej energii mam po prostu przed pierwszym posiłkiem.

Posiłki zwykle mnie usypiają, poza tym z rana nie czuję apetytu – dlatego zazwyczaj nie jem śniadań. Wolę zjeść koło 12:00-14:00, przez godzinę mieć spadek energii i zająć się w tym czasie powtarzalnymi czynnościami (na przykład pisaniem maili).

Dzięki tej drobnej zmianie czuję, że funkcjonuję bardziej w zgodzie z moim organizmem i energią.

 

Nie pobudzam się kawą

Przyznaję – to nie jest super wymyślna zasada, do której doszłam metodą prób i błędów. Kawy po prostu nie lubię. Puls podnosi mi z rana spacer z psem, a jeśli naprawdę potrzebuję dopalacza, zaparzam yerbę, która działa dłużej i nie powoduje zjazdów energii. Patrząc na te spadki, które obserwuję u znajomych – naprawdę nie rozumiem, dlaczego kawa jest wciąż tak popularna. Czemu świat lubi niedobory magnezu?:) #TeamHerbata

 

Nie odbieram telefonów od nieznanych numerów.

Telefony totalnie wytrącają mnie z równowagi, zwłaszcza gdy zajmuję się czymś w skupieniu. Gdy pomyśli się odbieraniu telefonów jako o czymś, co ktoś inny zaplanował dla nas, to jakoś łatwiej jest nie odbierać bez poczucia straty (nie)ważnej informacji.

Kiedyś odbierałam każdy telefon. Rozmowy z obcymi ludźmi strasznie mnie stresują, nawet jeśli mam po prostu odmówić komuś zakupu garnków. Dlatego pól roku temu podjęłam decyzję – nie odbieram niezaplanowanych telefonów.

Co ciekawe, naprawdę nic się przez to nie zawaliło – jeśli komuś zależy, wyśle wiadomość. Gdy zaczynam z kimś kontakt mailowy i jestem proszona o numer telefonu, uprzedzam, że nie odbieram od nieznanych numerów. Tyle wystarczy – wszystko leci na pocztę albo umawiamy się na telefon o konkretnej godzinie z konkretnego numeru.

Cudze plany na nasz czas. Mi to bardzo daje do myślenia, nie tylko w kontekście telefonów, więc zostawię Was z tym skrawkiem myśli:)

 

Najważniejsza rzecz przed południem, a powtarzalne czynności zgrupowane

Staram się przed południem domknąć najważniejszą rzecz, którą zaplanowałam na dany dzień. I tak planuję dzień – jest tam najważniejsza, duża rzecz, parę drobnych zadań i codzienne, bardzo powtarzalne czynności. Nawet jeśli któreś z tych drobiazgów będę musiała przełożyć na następny dzień, dalej będę czuła, że zrobiłam tego dnia coś ważnego.

 

Unikam uciążliwych klientów

Ten punkt zabrzmi trochę brutalnie i dość nietypowo :) Więc zacznę od historii o Virgin Airlines.

Jeśli kiedykolwiek pracowałyście na infolinii, pewnie wiecie, jak wyczerpujące mogą być telefony od klientów, którzy dzwonią z pretensjami. Virgin Antaltics prowadziło infolinię według zasady “nasz klient nasz pan”. Zauważono jednak, że ludzie pracujący na infolinii często odchodzą, są wypaleni. Przeszkolenie nowej osoby do pracy zajmuje sporo czasu. Z drugiej strony – klient, który ma pretensje, raczej nie przyniesie firmie zysków. VA postanowiło więc ustalić coś totalnie oczywistego w tym przypadku – na pierwszym miejscu nie ma stać klient, tylko pracownik.

Nie wszystkich trzeba zadowolić. Kto wydaje się niezadowolony na początku, raczej będzie uciążliwy przez cały czas.

Dlatego nie zrobię więcej zdjęć ludziom, którzy przy pierwszym zleceniu kazali mi doklejać krawaty w Photoshopie. Dlatego usunęłam z listy chętnych na kurs osobę, która po każdym mailu ode mnie pisała 1-3 nowe wiadomości z pytaniami, na które odpowiedzi były na stronie. I tak byśmy się nie dogadali, ja poświęciłabym na to za dużo czasu, moje morale by podupadły.

Długodystansowo takie podejście pozwala mi działać z osobami, z którymi lepiej się dogaduję, więc wykonam zobowiązania szybciej:)

 

Automatyzuję

Zlecam comiesięczne przelewy, używam przygotowanych formułek mailowych, czasem obrabiam zdjęcia  gotowymi akcjami…

Moc automatyzacji poczułam, gdy pierwszy raz odpowiedziałam na maila z propozycją współpracy w niecałą minutę. Tylko minutę!

Jeśli przy każdym mailu zastanawiasz się przez kwadrans, jak w miły sposób przekazać uwagi albo odmowę (to ja!), formułki będą zbawieniem. Możesz zaoszczędzić tyle cennych kwadransów życia!

Moja przykładowa formułka to:

Dzień dobry, dziękuję za ofertę. Niestety, nie jestem zainteresowana.

Będę bardzo wdzięczna, jeśli uszanują Państwo tę decyzję i usuną mojego maila z listy adresów.

Świat z czystszą skrzynką mailową jest znacznie lepszy :)

Życzę dobrego dnia!
Julia Dzwończyk

 

To krótki mail z jasną intencją i odmową, która nie pozostawia wątpliwości. Jest sformułowany tak, że jego odbiorca prawdopodobnie już nie odpisze, ale nie poczuje się urażony. Jeśli ta formułka może Ci się przydać, śmiało skopiuj ją i zapisz w wersjach roboczych :)

 


 

Cenię te wszystkie momenty, w których jako osoba zajmująca się swoją pasją mam jeszcze czas prawdziwie wolny, w 100% poświęcony hobby. Te zasady pozwalają mi wygospodarować go więcej!

Jeśli miałabym wymienić jedną rzecz, o którą ostatnio najczęściej pytam dawno nie widzianych znajomych, byłaby to właśnie organizacja pracy.  Często podpytuję o ich zasady, żeby zobaczyć, co mogę przemycić do swojej codzienności. Dlatego pogadajmy o naszych zasadach pracy też tu, na blogu! Liczę na to, że podzielicie się swoimi poradami w komentarzach ;)