Jest coś fajnego w zaglądaniu innym do szafy. Zwłaszcza jeśli wiem, że ta szafa to nie zbieranina przypadkowych rzeczy, tylko trochę bardziej przemyślany zestaw ubrań. Dlatego właśnie sama też postanowiłam pokazać, jak sprawa wygląda u mnie. A dokładniej – możecie zobaczyć wszystkie moje sukienki w jednym miejscu!

Bardzo bliska jest mi idea slow fashion i minimalizmu. Używam minimalizmu jako narzędzia do pozbywania się nadmiaru.

Dziesięć lat temu sukienek miałam ponad 30, bo kupowałam wszystko, co podobało mi się w lumpeksach. Od kiedy szyję, mam ich znacznie mniej.

W sukienkach chodzę prawie każdego dnia w tej cieplejszej połowie roku. Jesienią i zimą spora część z nich czeka nieużywana – czasem sięgam po 4, które dobrze wyglądają z rajstopami.

Teraz większość moich sukienek jest szyta przeze mnie, a dosłownie 2-3 pochodzą z drugiej ręki. Nie ma więc tu żadnych sieciówek, co było moim pobocznym celem, gdy zaczynałam szyć :)

Zapraszam na film:

Wszystkie moje sukienki:

Jak widać jest tu dużo letnich krojów, dużo brązów i szarości, a wycięte dekolty siedzą raczej na plecach;) Wszystkie sukienki łączy to, że nie wymagają prasowania – albo wcale się nie gniotą, albo dobrze wyglądają, gdy są pogniecione.

1. Sukienka “dyplomowa” (szyłam) – jedyna o charakterze mocno wizytowym, zaliczałam w niej już wesela, komunie, chrzciny, konferencje. Dzięki zamykanemu dekoltowi może wyglądać naprawdę szykownie. Wyobrażam sobie, że tak byłaby ubrana współczesna Atena ;) Niestety – jest uszyta z syntetycznego materiału.

2. Różowa Sukienka Swobodna (szyłam) – letnia sukienka z lnu, której latem mogłabym nie ściągać.

3. Sukienka “po mamie” (z drugiej ręki) – jest uszyta z wiskozy, ma 30 lat i trzyma się świetnie!

4. Sukienka Swobodna w groszki (szyłam) – nieco bardziej elegancka sukienka letnia uszyta z wiskozy. Materiał jest cienki jak mgiełka, ale z rajstopami i podkoszulką (np. Topem Codziennym) da się ją nosić też zimą.

5. Sukienka Swobodna w paski (szyłam) – typowo letnia sukienka z grubszego, sztywnego lnu.

6. Sukienka z plecionką (szyłam) – szarość, len, lekko ascetyczny przód i ciekawy tył. Też typowo letnia kiecka, 100% len.

7. Elegancka sukienka dzianinowa (szyłam) – sukienka z mięsistej, wiskozowej dzianiny punto. Jest grubsza, więc noszę ją w chłodniejsze połowie roku. Dzięki dzianinie jest też super wygodna – to ten typ eleganckiej sukienki, którą spokojnie można by było nosić na co dzień!

8. i 9. Sukienka z wykroju Dzianina Uniwersalna w paski (szyłam jedną, drugą szyła koleżanka) – mam dwie sztuki, bo jedna z nich była testową wersją wykroju, a druga jest już wersją “docelową” :) Zostawiłam sobie obie, bo akurat ta dzianina niestety szybko się niszczy. Poza tym jest super, można ją nosić latem i zimą!

10. Szara sukienka “ciążowa” (z lumpeksu) – słabe ogniwo w zestawieniu. Mimo że to nie jest typowo ciążowa sukienka, tylko wtedy ją nosiłam! Jest uszyta z przyjemnej dzianiny wiskozowej.

11. Czarna Dzianina Uniwersalna (szyłam) – sukienka-kameleon. Pasuje do absolutnie każdego okrycia wierzchniego, wszystkich butów. Może wyglądać luźno i sportowo albo elegancko – wszystko zależy od dodatków! Noszę latem i zimą, nosiłam też do samego końca ciąży, bo dzianina mocno się rozciąga (to dzianina pętelkowa, bawełna z małą domieszką elastanu).

12. Sukienka z Topu Codziennego z plecionką (szyłam) – wygląda na sukienkę typowo letnią, ale ubieram ją też zimą na jasny golf. Tu druga sukienka z syntetycznego materiału. Na szczęście za bardzo nie przeszkadza to w noszeniu, bo krój jest przewiewny!

13. Sukienka “tylko Sylwester” (z drugiej ręki) – ubieram ją na ten jeden wieczór w roku od dobrych dziesięciu lat. To najsłabsze ogniwo w mojej sukienkowej szafie i zastanawiam się, czy nie powinnyśmy się rozstać. Ostatnie lata imprezę sylwestrową organizowałam u siebie w domu. Ubierałam tę kieckę bardzo na siłę, z golfem pod spodem ;)


Mam więc w sumie 13 sukienek! Gdy liczyłam w myślach, naliczyłam 9 :)  Jeśli Wy policzycie swoje, dajcie znać, czy też myślałyście, że macie ich mniej!

Gdybym miała tych kiecek 2-3 mniej, nic by się nie stało, zwłaszcza że w zestawieniu są słabsze ogniwa. Ale z tą ilością też jest mi dobrze. W końcu nie chodzi o to, żeby ubrań mieć jakąś magiczną liczbę, prawda?

Jak to wygląda u Was? Ile macie sukienek? Zapętlacie podobne kroje czy wolicie, gdy każda jest wyjątkowa?


 

 

A może masz ochotę na kurs szycia online?

Zapraszam Cię na kurs szycia online – Solidne Podstawy Szycia Dzianin. Tu, na blogu, znajdziesz wiele porad. Ale jeśli wciąż obawiasz się szycia rozciągliwych materiałów na maszynie domowej, jeśli chcesz, by ktoś przeprowadził Cię przez ten proces za rękę – dołącz do kursu video! Dzięki kursowi nabierzesz pewności w szyciu dzianin na zwykłej maszynie domowej. Zaczynamy od teorii, ustawień maszyny, doboru akcesoriów. Potem szyjemy opaskę na uszy, a na końcu ubranie z wykroju Dzianina Uniwersalna :)