dwie lewe ręce, a po co Ci talentJest taka grupa ludzi, którzy mówią, że podziwiają twórców za manualną smykałkę. Że też by chcieli coś tworzyć – szyć, malować, pisać książki – ale niestety mają dwie lewe ręce. Jeśli jesteś jedną z tych osób, która próbuje usprawiedliwić się brakiem talentu, posłuchaj mnie proszę bardzo uważnie!

Czyli mówisz mi, że masz dwie lewe ręce?

 

Węszę tu podstęp, obstawiam fotomontaż, ale powiedzmy, że wierzę. Czasem wdaję się w rozmowę, pocieszam. Mimo wszystko – głowa do góry. Może i masz lewe, ale DWIE, i to sprawne. Nawet jeśliby kto nie miał, to też nie koniec świata. Swoją drogą, ten filmik przedstawiający chłopca rysującego stopą  może mocno wzruszyć i trochę otworzyć oczy. Skoro bez rąk się da, to z dwoma (nawet lewymi!) na pewno jest łatwiej. Zwłaszcza że są wyćwiczone od widelca i klepania w klawiaturę.

Mówią mi zaraz: Droga Joule, nie rozumiesz metafor. Chodziło o to, że nie mam talentu. Ta-len-tu!
 

Słownik w dłoń!

No, to już poważniejsza sprawa. Ale co to właściwie jest ten talent? Słowo brzmi obco, ale ma synonimy: uzdolnienia, predyspozycje. Te wyrazy brzmią dużo przyjaźniej, nie są już tak pompatyczne.  Mam dobre myśli, ale jeszcze zaglądam do Kopalińskiego, żeby nikogo nie oszukiwać. Predyspozycje. Pre- dyspozycje. Wcześniejsze, wrodzone zdolności do czegoś, tendencje. Nie widzę ani jednego zdania o tym, że osoby z predyspozycjami vel talentem mają na coś monopol. To dobry znak!

 

Talenty wśród nas

Przypomnij sobie swoją klasę w podstawówce. Albo rocznik na studiach. Zawsze są tacy, którzy mają predyspozycje: szybciej chwytają język albo w mig rozwiązują zadania z matmy. Jest też wiele innych, między innymi ci systematyczni, którzy nadrabiają starannością. Jeszcze w podstawówce byli tłamszeni i nazywani kujonami, na studiach jednak zaczęli budzić respekt.

Gdzie ci wszyscy ludzie są teraz? Niektórzy utalentowani umiejętnie korzystali ze swoich uzdolnień. Inni zachłysnęli się początkową łatwością i zawalili sprawę – nie potrafili wykorzystać swojego potencjału. Inni na początku wydawali się przeciętni, lecz wybili się dzięki systematycznej pracy. Wnioski? Talent można zmarnować, bez pracy uzdolnienia są nic nie warte, a praca bez uzdolnień będzie szła mozolnie, ale do przodu.

 

On nie mówił, ze ma dwie lewe ręce

O autobiografii Feynmana już kiedyś pisałam. Ten człowiek był jednak tak genialny, że nie czuję skrupułów przed rzucaniem jego przykładem nawet co wpis.

Feynman, światły człowiek, wielki fizyk i noblista założył się kiedyś ze swoim przyjacielem malarzem, że nauczy się rysować. Zaczął uczyć się dostrzegania proporcji, światłocienia. Bawił się próbując różnych technik. Jak mu szło, możecie zobaczyć sami – jego prace wiszą na stronie muzeum.

Może miał talent i pasję odkrytą dopiero po czterdziestce, może zakład zadziałał na jego ambicję. Czy to ważne? Zaczął się uczyć, więc zaczęło mu wychodzić.
 


 

Talent może pomóc, ale bez wysiłku będzie znaczyć tyle co nic. Gdy rok temu uświadomiłam sobie te rzeczy, dałam szyciu drugą szansę. Wcześniej w żadnej dziedzinie nie miałam tak spektakularnych porażek [zobacz: moje początki], więc najprostszym rozwiązaniem było się zniechęcić. Spróbowałam ponownie, z głębokim postanowieniem systematyczności i cierpliwości. Może i talentu mi brak, ale mam czas. Wszystko można wypracować.

Jeśli więc, miły gościu, chcesz żyć ze mną w internetowej harmonii, nie rób wymówki z talentu albo jego braku. Ten podział mógłby nie istnieć. Szycie, fotografowanie, malowanie, pływanie – w tym wszystkim na dłuższą metę liczy się kunszt, a talent k=jest kwestią marginalną.

 

Jeżeli naprawdę Ci zależy, wyjdź z tych szufladek, w które sam siebie włożyłeś i po prostu spróbuj.

 
 


Chcesz porządnie nauczyć się podstaw szycia?

Zapisz się na kurs szycia online, który prowadzę! Ucz się szycia we własnym tempie i naucz się nowych trików z 18 nagrań wideo: