Cześć! Środek maja to dobry czas, żeby w końcu podzielić się z Wami planami na ten rok. W tym roku spełnię dwa ważne cele zawodowe. Na jesień ruszam z szyciową marką, a w lecie dzieją się kosmiczne rzeczy – dosłownie! Jeśli zastanawiacie się, co robię, gdy na blogu jest cisza – spieszę z wyjasnieniem!

Jakiś czas temu na jeden z newsletterów czytelniczka odpisała tymi słowami: „jesteś petardą, jeśli chodzi o spełnianie własnych marzeń (…)”. To jest bardzo miłe i pewnie tak z zewnątrz zinterpretujecie moje działania. Ja mam jednak bardzo czujne podejście do słowa „marzenie”. Dużo mówi się o ślepym „follow your dreams”, o rzucaniu obecnego, ułożonego życia i podążaniu za swoimi marzeniami. Dla mnie marzenia, zwłaszcza te zawodowe, są jedynie wskazówką kierunku, w którym chcę iść. Po nich przychodzi czas na spokojne ocenienie sytuacji i określenie konkretnych celów. Nic nagle, nic na hop siup. Wszystko według konkretnego planu, pozbawionego górnolotnych emocji i achów.

I dziś właśnie o tych planach. Jeśli chcecie, możecie nazwać je marzeniami, które spełniłam lub planuję spełnić w tym roku. Musiałam tylko zawrzeć te kilka słów wstępu, żeby nikt przypadkiem nie pomyślał, że te marzenia spełniają się same:)

 

1/ Dlaczego noszę łazika na plecach? Turtle Rover
i kampania na Kickstarterze

Jeśli czytasz bloga uważnie, pewnie kojarzysz, że jeszcze na uczelni działałam w kilku kołach naukowych związanych z projektami kosmicznymi. Uczestniczyłam na przykład w projekcie budowy analogu łazika marsjańskiego – czyli robota, który udaje, że mógłby polecieć na misję na Marsa, ale działa na Ziemi. W zeszłym roku z kolegami i mężem postanowiliśmy, że chcemy przekuć nabyte przy tej pracy doświadczenie na produkt komercyjny.

Dlatego stworzyliśmu Turtle’a – małego łazika, który ma pomagać ludziom jeszcze dokładniej zbadać Ziemię i uczynić z tego niezapomnianą przygodę! Chodzi o to, żebyśmy zanim jeszcze poznamy dobrze Marsa czy Księżyc, poznali na 100% naszą planetę i znów nauczyli się nią zachwycać.

Turtle to łazik ziemski, który może wjechać wszędzie tam, gdzie człowiek nie wejdzie albo nie chce wejść – na przykład do jaskini albo pod wodospad. Steruje się nim zdalnie za pomocą aplikacji. Można nagrywać nim filmy, robić zdjęcia, przynieść odnalezione skarby za pomocą manipulatora. Można też podłączyć własne podzespoły – czujniki albo dodatkowe kamerki. Turtle to taki mały, ale solidny odkrywca Ziemi.

O Turtlu na bieżąco poczytacie na wciąż raczkującym fanpejdżu Turtle Rover. Na sierpień tego roku planujemy kampanię kickstarterową, gdzie będzie można kupić łazika.

Chociaż ten produkt to bardziej marzenie Szymona niż moje, to bardzo się cieszę, że nie porzuciliśmy kosmicznych kierunków. Bo kto powiedział, że po łaziku ziemskim nie przyjdzie pora na księżycowy albo marsjański? Mówię tu oczywiście o perspektywie kolejnych kilkunastu lat. Nic takiego nie będzie miało prawa się stać, jeśli nie uczynimy pierwszego kroku – a tu pierwszym krokiem jest właśnie Turtle!W zespole działam jako dyrektor kreatywny – tak szumnie można nazwać wykonywanie wszystkich miękkich obowiązków, czyli bieganie z aparatem, tworzenie strategii komunikacji i marudzenie, że nie podoba mi się design łazika:) To zdjęcie zrobiliśmy na Kolorowych Jeziorkach w Rudawach Janowickich – woda na serio ma taki kolor!

 

2/ W tym roku wszyscy nieszyjący zaczną szyć, czyli… Moja marka szyciowa!

Zapnijcie pasy, bo najlepsze zostawiłam na teraz! W tym roku wszyscy, którzy chcą szyć, ale jeszcze się czegoś boją, stracą wszystkie wymówki!

Na jesień ruszy przedsprzedaż mojego pierwszego kursu szycia online pod nową szyciową marką. Kursu szycia od podstaw, który jest tak kompleksowy, że drugiego takiego produktu nie ma na rynku. Serio. Poruszam w nim kilka tematów, które przez magazyny i książki są pomijane, a dla mnie stanowiły wielki skok w stronę jakościowego szycia. To NIE będzie kurs, który po prostu nauczy szyć krok po kroku parę podstawowych rzeczy. On przygotuje do dalszej, własnej pracy z maszyną i wykrojami. Da intuicję.Gdy zaczynałam szyć, nigdzie w sieci nie znalazłam usystematyzowanej wiedzy o podstawach szycia. Tak się składa, że wciąż nie ma ani jednego solidnego kursu szycia online po polsku, którego program uważam za dopracowany. Zawsze jest jakieś „ale” – albo widzę, że scenariusz jest pisany na kolanie, albo realizacja nie jest zachwycająca. Dlatego bez wahania mogę powiedzieć, że podjęłam się stworzenia kursu, który nie ma konkurencji.

Na tym blogu jest sporo wiedzy o szyciu. Opublikowałam nawet dwa darmowe kursy szycia, które do tej pory cieszą się dużym zainteresowaniem. Przez ostatnie lata słuchałam Waszych pytań i próśb, wiem, jak uczą się początkujący i chcę maksymalnie uprościć im ten proces. Chcę dać im wiedzę, która pomoże szyć bez frustracji i oszczędzi zniechęceń, przez które sama przechodziłam.

Kurs przeznaczony jest dla osób, które chcą mieć pełną wiedzę w jednym miejscu. Które cenią sobie dostęp do materiałów z każdego miejsca na świecie. Które będą chciały oglądać video na kanapie, a doczytywać opisy w autobusie. A potem odrabiać zadania domowe przy maszynie :)

Nad kursem pracuję od listopada 2016 roku. Mam już scenariusz i kilka rozpisanych lekcji, teraz czeka mnie kończenie lekcji, nagrania video i tworzenie materiałów dodatkowych. Równolegle powstaje marka – logo, strona, inne elementy wizualne. Zaczynamy jesienią tego roku, a w lecie będę mieć dla Was jeszcze jedną, darmową niespodziankę!

Jeśli znacie kogoś, kto chce nauczyć się szyć, ale zawsze wynajduje jakieś przeszkody – dajcie tej osobie cynk, że od jesieni tego roku ruszamy z nauką i nie ma już żadnych wymówek! Na początku nawet nie trzeba mieć maszyny, bo ją też pomogę wybrać tak, żeby nie przepłacać :)

Na przyszłość a planach mam też inne kursy, krótsze lekcje i… jeszcze parę fajności, których w tej chwili nie mogę zdradzić :) Na pewno będę informować Was na bieżąco tu, na blogu. Najbardziej na bieżąco będą oczywiście czytelnicy newslettera – to właśnie tam pierwszy raz napisałam o szyciowej marce.

Możesz zapisać się do specjalnego newslettera kursowego. Tu na pewno nic Cię nie ominie, a przy okazji dostaniesz parę prezentów:

 
CHCĘ WZIĄĆ UDZIAŁ W KURSIE!


Dziękuję!

O ile pierwsze marzenie realizuje się niezależnie od bloga, to drugie spełniam już tylko dzięki Wam. Dziękuję, że czytacie, korzystacie z wiedzy, którą się dzielę i kibicujecie w dalszych działaniach. Uściski!

Bardzo się cieszę, że w końcu mogłam podzielić się z Wami tymi informacjami! Jestem ogromnie podekscytowana nadchodzącymi miesiącami. Jeśli okaże się, że na tym blogu znów nic nie pojawi się nic przez dwa tygodnie – pamiętajcie, nie znikłam, tylko działam w tle:)

 


 

Zostańmy w kontakcie!
Zapisz się na kursowy newsletter:

CHCĘ WZIĄĆ UDZIAŁ W KURSIE!