Masz w tym roku studniówkę? Świetnie trafiłaś! Zapraszam Cię na bardzo prostą instrukcję nie uszycia sukienki. Dzięki moim poradom nie uszyje jej nawet sześcioletnie dziecko. Zapowiada się bardzo przystępnie, prawda? Zaczynajmy!

INSTRUKCJA 

1. Kup piękny materiał tylko po to, żeby go zmarnować. Im piękniejszy tym bardziej nie wyjdzie.

2. Zacznijmy od górnej części. Wykrój zrobisz sama! Odrysuj go od najlepiej leżącej na Tobie sukienki. W talii odejmij kilka centymetrów. To bardzo ważne – ten drobny zabieg sprawi, że nie będziesz mogła włożyć sukienki lub w najlepszym przypadku nie będziesz mogła w niej oddychać.

3. Zaznacz zaszewki biustowe, koniecznie na oko. Linijka mogłaby sprawić, że wyjdzie Ci równo. Tego nie chcemy. (patrz zdjęcie powyżej)

4. Skrój i zszyj części przodu i tyłu.

5. Spróbuj zmierzyć swoje dzieło. Jeśli wszystko poszło jak trzeba, nie uda Ci się w nie wcisnąć. Brawo, nie musisz już nawet doszywać spódnicy, bo sukienka już Ci nie wyszła!

Jeśli stwierdzisz, że na jeden z najważniejszych bali w życiu wypadałoby się jednak w coś ubrać, nie ma co płakać! Szukaj krawcowych, które na szyldach pracowni mają dopisek „express” albo „last minute”, byle szybko. W końcu do studniówki został już tylko jakiś tydzień.
EPILOG
 
Historia oparta na faktach. Możesz przeczytać też moje początki z szyciem, gdzie pokrótce opisałam więcej podobnych porażek. Z perspektywy czasu już tego nie czuję, ale wtedy ta sukienka miała ogromną wagę i jej uszycie uznałam za kwestię honoru. Kieca w końcu powstała, to dokładnie ta ze zdjęcia. Nie zliczę jednak, ile razy chciałam ją olać i rzucić w kąt. Porwałam się wtedy – nie pierwszy i ostatni raz w życiu – na zrobienie czegoś, o czym nie miałam zielonego pojęcia. Nikomu nie życzę podobnych wpadek. Ta na długo zniechęciła mnie do szycia czegokolwiek.
Tegorocznym maturzystkom życzę wyśmienitej zabawy i mam nadzieję, że zabrały się za szukanie lub szycie sukienek już dobre parę tygodni temu.
***
PS: Informacja techniczna – w pierwszej połowie lutego blog przenosi się na wordpress. Jeśli obserwujesz go przez bloggera (albo nie obserwujesz wcale), zapraszam Cię na bloglovin lub facebooka, tam będziemy czytać się długo i szczęśliwie. Jest też instagram, tam widzimy się prawie codziennie. Widget obserwatorów bloggera nie będzie już działać.